Instrukcja krok po kroku jak wykonać komin na szyję dla dziecka na drutach. Tutorial dla początkujących i nie tylko.Jeśli chciałabyś zrobić inny rozmiar:- na I możesz, po tym jak robisz na drutach skarpety za pomocą igieł do robienia na drutach, naszywaj od dołu karton lub skórzaną podeszwę. Ile pętli musisz wybrać . Dzianie skarpet dla początkujących powinno opierać się na obliczeniu wybieranych pętli. Dlatego na początku mistrz dokonuje dzianiny z wybraną przędzą i igłami A jak podzielić nie mogę, mój podkast na drutach wychodzi rzadziej niż co dwa tygodnie. Zobacz, nie dość, że to już 4 lata to następny odcinek będzie pięćdziesiątym. Dziękuję Wam wszystkim, które oglądają mnie przez te lata. Przypomniałyśmy sobie, jak się dzierga na drutach i szydełku. Wspólne dzierganie okazało się bardzo przyjemne. A przy okazji uczyłyśmy dzieci ze szkoły, jak się robi na drutach. Okazało się, że niektóre panie są bardzo utalentowane i z powodzeniem mogłyby sprzedawać swoje wyroby z filcu czy wikliny - mówi Bełżecka. Aby wykonać szalik na drutach, należy kupić druty oraz odpowiednie włóczki. Warto przy tym postawić na twoje ulubione kolory włoczek, dzięki którym ostateczny efekt nabierze indywidualnego charakteru. Zanim przystąpimy do pracy, należy również zastanowić się, na jaki wzór się zdecydujemy. Będziemy mieć do wyboru np. wzór W tym odcinku pokażę Wam jak zrobić warkocz.Zapraszam na mój instagram:https://www.instagram.com/sztryku_sztryk/?hl=pl-----j Najprostsza narzutka Prostokąt 100cm x 40 cm odpowiednio zszyty. Wzór siateczkowy pokazałam chociażby w poprzednim filmie "Jak zrobić siatkową narzutkę.." Członkini Stowarzyszenia Górali Popradzkich w Przysietnicy pani Danuta Kaletka uczyła dzieci jak się robi na drutach. - W ramach udziału w akcji Noc Bibliotek 2023 biblioteka zorganizowała dla najmłodszych publiczną projekcję filmu „Moja mama gorylica”. Wyrabianie dekoltu na drutach liczy na zamykaniu oczek i bierze się tutaj często metodę klasyczną, lub supełkową. Oto jak robi wyrabianie dekoltu na drutach. To przenigdy nie wymaga być groźne, i o spróbować aby znaleźć wygodny twórz na spędzanie czasu. Wykonując koronę należy skupić się na okrążeniach. Zasadę robienia warkoczy wytłumaczę na najprostszym warkoczu, którego robi się w sumie z 4 oczek: Na początku rzędu robimy oczka tła (zazwyczaj lewe), potem 4 oczka prawe, dalej oczka lewe (druga strona tła). W kilku kolejnych rzędach robimy oczka tak jak schodzą z drutów (oczka lewe na lewo, oczka prawe na prawo). VxMl. Home HobbyRobótki Ręczne i Rękodzielnictwo zapytał(a) o 15:53 Jak sie robi na drutach ? Odpowiedzi Uważasz, że ktoś się myli? lub Mój pierwszy kontakt z drutami miał miejsce, gdy miałam jakieś 11, może 12 lat. Babcia pokazała mi jak zaczynać robótkę, jak przerabiać oczka prawe i lewe oraz podarowała motek dość szorstkiej włóczki i dwa metalowe druty. W domu próbowałam coś samodzielnie dziergać, ale pamiętam, że bardzo mnie to męczyło – przerabiałam oczka bardzo ściśle, a potem miałam problem z wbiciem się drutem i okropnie długo to wszystko trwało. Zostawiłam druty na ponad dwadzieścia lat. I gdy po tych latach wróciłam, okazało się, że muszę uczyć się od nowa. Nie dlatego, że zapomniałam, jak oczka przerabiać. Bardzo dobrze to pamiętałam! Babcia nauczyła mnie pracować na drutach metodą wschodnią, gdzie oczka przerabia się nieco inaczej, a większość wzorów do jakich mamy dostęp, rozpisana jest na metodę kontynentalną. I przy pracach bardziej skomplikowanych niż szalik to robi różnicę. Na szczęście jest internet! Dziś, kiedy piszę ten tekst, mam na drutach bluzkę z bawełny w pięknym odcieniu fuksji. To pierwszy poważniejszy projekt, za jaki się wzięłam. Nawet, jeśli coś nie wyjdzie, nic się nie stanie. Spruję i zrobię raz jeszcze! Dlaczego warto robić na drutach? Nie umiem odpowiedzieć na pytanie, dlaczego wróciłam do drutów. Ale to decyzja, z której jestem bardzo zadowolona. Zobaczcie tylko zrobiłam czapki, szalik i opaskę na głowę z dobrej jakości wełny. Mogłam wybrać kolory, dopasować rozmiary. To wyroby jedyne w swoim rodzajuw czasie robienia na drutach odpoczywam psychicznieto wspaniała szkoła cierpliwości, efekt nie jest od razu, ale jest bardzo satysfakcjonującyrozwijam wyobraźnię, cały czas analizuję wzory, myślę o nowych połączeniach kolorów, technikach i to tylko kilka korzyści, które przywołałam tak na szybko. Teraz, gdy myślę o kupieniu sobie swetra, stwierdzam, że przecież mogę zrobić sobie sweter sama. Po pierwsze – sama wybiorę włóczkę. Bawełna z merynosem? Dodatek alpaki? Po drugie – sama wybiorę kolor. A może w pasy? Może ściągacze w kontrastującym kolorze? A może dodam metalizowaną nitkę? Mniej, czy bardziej puchaty? Po trzecie – będzie dopasowany idealnie do mnie. Mogę skontrolować szerokość i długość korpusu i rękawów, zrobić taki golf jaki lubię. Albo nie robić go wcale. Pełna swoboda, pełen luksus! Jasne, nie potrwa to tyle, ile trwa kupienie swetra. Ale czy wszystko musi być szybko i od razu? Dziewiarski Elementarz Zacznijmy od początku. Wiesz, że chcesz spróbować z drutami, ale nie wiesz, czy to dla ciebie? Wodecki śpiewał „Zacznij od Bacha”, a ja powiem „zacznij od szalika„. To taka prosta, wdzięczna forma, na której można sobie wszystko przećwiczyć. Możesz zrobić szalik tylko prawymi oczkami, albo od połowy długości prawymi i lewymi na zmianę (ale uwaga, tak się będzie zwijał na krawędziach, więc doczytaj o brzegach). Poćwiczysz technikę, a przy okazji uzyskasz fajny efekt. Ja kiedyś ćwiczyłam tzw. brioszkę (bardzo fajny rodzaj ściągacza, o cudnej fakturze), w efekcie szalik mojej córki ma taki początek i koniec. Najpierw wybierz włóczkę na szalik. Odradzam serdecznie kupowanie taniego akrylu, bo przecież nie kupisz sobie akrylowego szalika, prawda? Bardzo, bardzo lubię wełnę merynosa, na której pracuje się bardzo dobrze i to świetna włóczka na początek. Gdy kupujesz włóczkę, masz przy niej informację, na jaką grubość drutów się nadaje. I właśnie takie druty kup (albo pożycz!). Do wyboru są albo druty proste, albo na żyłce. Ja, przyznam się, nie używam już prostych, bo drutów na żyłce można używać i pracując w rzędach (szaliki, kocyki), i na okrągło (czapki, kominy, swetry). Najbardziej lubię druty metalowe, robi się na nich jak na masełku, ale rzeczywiście, na początku to, że są śliskie może powodować uciekanie oczek i frustrację. Niektóre osoby wolą druty z drewna lub bambusa. Kwestia upodobań! No dobrze, masz już druty i włóczkę. Co dalej? Najpierw trzeba narzucić oczka, co ja najbardziej lubię robić metodą krzyżową: Czy to wygląda skomplikowanie? Na początku tak! Dlatego ja niektóre filmiki oglądam w zwolnionym tempie, kilka razy. Narzucasz, poprawiasz, zaczynasz od nowa. Aż w końcu się udaje! Masz już nabrane oczka? No to dalej, prawe i lewe: To tak na początek. Filmiki to ogromna pomoc i warto się nimi posiłkować. Po pierwszym szaliku przyjdzie czas na kolejne robótki! Gdzie szukać wiedzy i inspiracji? Internet to prawdziwa kopalnia wiedzy. Poniżej przedstawię źródła, z których sama korzystam najczęściej i które sprawdziłam na sobie i swoich drutach. Strona i Instagram Alicji Szyntor czyli Konturek. Moją pierwszą robótką na okrągło była Czapka Klasyczna z wzoru kupionego u Ali. Wzór jest rozpisany na wielu stronach, dodane są do niego filmiki, więc robi się naprawdę spokojnie i pewnie. A w czasie pracy nabywa się kolejne umiejętności, więc na koniec ma się i czapkę, i wiedzę. Wszystko jest bardzo jasno wytłumaczone. Co więcej, satysfakcja jest OGROMNA. Kolejny będzie sweter :)Strona i youtube Dagny Zielińskiej to kopalnia wiedzy i wzorów. Jej filmiki są bardzo jasne, wzory wyraźnie omówione, wszystko bardzo przystępne. Polecam też facebookową grupę! Pracuję teraz nad bluzką właśnie ze wzoru Dagny. Czuję, że moja szafa wzbogaci się w to lato w top z lnu i tencelu, mam na oku i wzór, i włóczkę! Kanał na youtube Iwony Eriksson, której filmiki widzicie powyżej. Bardzo je lubię! Autorka wszystko bardzo cierpliwie, spokojnie pokazuje. To świetne miejsce, by ogarnąć zupełne podstawy. Filmiki na stronie producenta włóczek Drops, czyli Garn Studio. Na nagraniach wykorzystywane są grube druty i włóczki, więc wszystko bardzo wyraźnie widać. Na stronie znajdziecie też bezpłatne wzory. Skorzystałam z dwóch i to świetna sprawa. Opis i filmiki do poszczególnych technik bardzo pomagają w pracy. Z czasem będziesz wiedzieć najlepiej, które wzory i filmy najbardziej Ci odpowiadają. I wtedy, gdy juz zrobisz swój pierwszy szalik i będziesz szykować się do kolejnych robótek, możesz zacząć się zastanawiać, czy druty i włóczka to na pewno wszystko, czego potrzebujesz? Otóż i tak, i nie. Akcesoria dla dziewiarek Każda grupa ma swój język, ma swoje gadżety, ma swoje grupy dyskusyjne. Normalna sprawa. A gdy wpadnie się w druty, to na zdjęciach dziewiarek widać takie śliczne nożyczki w formie czapli, urocze misy dziewiarskie i stylowe blokery do skarpetek (takie formy na których skarpetki nabierają kształtu). Moje minimalistyczne serce mówi: nie trzeba. Te nożyczki, które mam w domu, są wystarczające. Co kupiłam dotychczas? markery, czyli takie małe kłódeczki wskazujące miejsce, gdzie coś w robótce ma się wydarzyć, na przykład zamknięcie okrążenia, narzut czy odejmowanie oczek. igła dziewiarska, która służy do wrabiania nitki w zakończonej robótce lub zszywania robótki (używałam już przy pierwszej czapce i przy opasce)taśma krawiecka, której nie kupiłam, bo miałam w domu, ale to bardzo przydatny sprzęt (obwodu głowy linijką nie zmierzymy) I tyle! Więcej mi na razie nie trzeba. A jeśli myślisz o robieniu na drutach w duchu zero waste, to… szukaj w lumpeksach wełnianych swetrów. Wiele osób kupuje takie ubrania, pruje je i odzyskuje włóczkę (instrukcję ma u siebie między innymi Alicja Szyntor), a potem taki stary sweter przerabia na coś nowego i fajnego. Sprytne, prawda? włóczki, druty, markery i igła – mój dobytek Robienie na drutach to nowa joga Podobno tak właśnie jest. Ja polecam jednak dbanie o kręgosłup na macie, a nie przy drutach, ale aspekt relaksacyjny jest nie do przecenienia. Mam nadzieję, że ten wpis będzie zachętą do rozpoczęcia dziewiarskiej przygody. A gdy już zaczniesz, to pracuj uważnie. Patrz na oczka, obserwuj jak się układają, gdzie mają przód i tył, jak się przekręcają i łączą. Zrozumienie, jak zbudowana jest dzianina bardzo Ci pomoże przy kolejnych stopniach wtajemniczenia. Ja jestem na początku mojej drogi i to ekscytujące! Miłego dziergania! Ola W jednym z poprzednich wpisów wspominałam, że osoby, które teraz uczą się dziergania mają łatwiej, bo i dostęp do materiałów lepszy i ogrom wiedzy na wyciągnięcie ręki. Kiedy ja zaczynałam, byłam zdana na zapracowaną babcię lub na własną inwencję. O tym dziś będzie dzisiejszy wpis – jak nauczyłam się robić na drutach. Dla odmiany w formie opowieści 🙂 Wczesne lata 80-te ubiegłego wieku. W pokoju siedzi 6-letnia dziewczynka i bawi się czekając, aż siedząca przy maszynie do szycia babcia skończy swoją pracę i pokaże jej coś fajniejszego niż szycie. Coś, co nie wymaga składania, prasowania, dopasowywania, no i używania maszyny – bo babcia maszyny używać nie pozwala – każe się najpierw nauczyć szyć ręcznie. A wiadomo – na początku nie wychodzi… jest krzywo, za ciasno – babcia każe poprawić… Niefajnie. Fajne było tylko grzebanie w skrzyneczce ze skarbami. Ale wieczorem babcia czasem wyciąga szydełko i zaczyna nim machać wyczarowując serwetki, poduszki, obrusy czy…wycieraczki. Z obrzydliwej sznurkonitki w ponurych kolorach. Pokazuje jednak wnuczce jak robić słupki i zachęca do eksperymentów. Mała dziewczynka zaczyna sama próbować, ale znikoma w jej pojęciu przydatność tych wytworów nie inspiruje i szybko się nudzi. Czasem babcia robi też skarpetki na drutach – na pięciu drutach!!! To dla małych rączek zdecydowanie za dużo. Babcia przekonuje, że nie jest to takie trudne jak wygląda. Chce nauczyć dziewczynkę tych skarpetek, ale nie naciska. Pokazuje jak narzuca oczka i jak przerabia – oczka prawe, oczka lewe, pokazuje jak się robi klin, pietę…Ze skarpetek zostają czasem resztki włóczki, a babcia pozwala je zabrać. Mała Kamilka stopniowo łapie bakcyla. Kiedy już udaje się opanować sztukę na tyle, że po kliku rzędach na drutach nadal jest tyle samo oczek i są one na tyle luźne, że swobodnie daje się je przesuwać na drucie, powstaje czapka dla lalki. Przypadkiem zupełnym – gdyż babcia nie pokazała jak się zamyka oczka i najprostszą metodą wydało się przeciągniecie nitki przez nie. Druga próba – sweterek – miał mieć ściągacz, wyszedł ryż. Nauka – trzeba nauczyć się rozpoznawać jak wygląda oczko prawe i lewe – kolejna przypadkiem odkryta umiejętność. Resztki włóczek dostają nowe życie. Rok czy dwa później, dziewczynkę odwiedza ciocia ze Szwecji i przywozi piękne sweterki. Przywozi też kolorowe gazety, w których czasem pojawia się jakiś wzór – szydełkowa serwetka lub bajecznie kolorowy sweter. Wzory, które wyglądają jak marzenie, ale cóż z tego skoro opisowe? I to po szwedzku? Niezrozumiałe zupełnie. Ale ciocia widząc zainteresowanie, pokazuje cierpliwie, jak to się robi. Pozwala nawet używać swoich pięknych kolorowych nitek… Zasiane ziarenko zaczęło kiełkować…Młoda się nie poddaje – choć ma do dyspozycji tylko resztki i metalowe śmierdzące druty, pracuje na tym co ma, dzierga, pruje, dzierga, pruje, niezrażona podśmiewaniem się rodziców. Wreszcie wpada na karygodny pomysł sprucia jednego z pięknych, ale za małych już sweterków w celu odzyskania włóczki. Ma świadomość, że będzie jej za mało na nowy, więc zbiera wszystkie kłębuszki i nie zważając na to, że każdy z innej parafii robi sobie kamizelkę. Prostą konstrukcyjnie, bo z dwóch kwadratów, ale nie byle jaką, bo na plecach wymyśla różne paski (w tym żakardowe, o czym dowie się paręnaście lat później), a na przodzie wyrabia klauna, który niesie wielką kolorową piłkę. Nie wie jeszcze, że nitki trzeba krzyżować, żeby nie powstały dziurki, nie wie, że połączenie grubej i cienkiej nitki nie da oczekiwanego efektu, ale robi do końca, a potem z ogromną dumą nosi. Ma wtedy 12 lat. Jeszcze nie wie, że włóczka i druty staną się częścią jej życia…(lepszego zdjęcia niestety nie ma) Wtedy też ciocia zabiera ją na wakacje i zaprasza do pokoju marzeń, w którym w ogromnym pudle mieszka tona cudownych, mięciutkich, bajecznie kolorowych włóczek, a na półce piętrzą się gazety, z wzorami, od których nie można się oderwać. Bo Ciocia (pozdrawiam, bo wiem że tu zagląda :)) też lubi dziergać. I okazuje się, że też nie za wiele rozumie z tych opisów, ale korzysta ze schematów. Kolejna wskazówka – nie trzeba robić wg wzoru – można się inspirować. Dziewczynka z włóczek, które dostała od cioci robi kolejne swetry, nadal mocno niedoskonałe. Uparcie ćwiczy nowe ściegi, miesza kolory, pruje, wymyśla od nowa, kombinuje. Pewnego dnia w sklepie na półce z prasą zauważa nową gazetę… a na okładce kolorowy sweter i samochód zrobiony na drutach. Przegląda z zapartym tchem, myśli – przecież za trudne, przecież nie mam włóczki, no i gazeta też nie za tania… Kupuje. Dziś myślę, że ta gazeta to był moment przełomowy w mojej karierze dziewiarskiej. Od tego momentu, choć jeszcze nie wiedziałam jak, to uwierzyłam, że z włóczki mogę zrobić wszystko! Niedługo potem babcia poprosiła mnie o dokupienie czegoś potrzebnego jej do szycia… Weszłam do pasmanterii, a tam….. cała półka włóczki !!! Półka – jedna półka – a uradowała mnie tak, że jeszcze dziś pamiętam. Trzy dni myślałam, którą włóczkę wybrać (a do wyboru były może cztery)? I mimo, że to włóczka z naprawdę nędznego akrylu, to przetrwała trzy swetry, ale o tym w następnym odcinku… PS. dziewczynka to oczywiście ja 🙂 A u Ciebie jak się zaczęła przygoda z dzierganiem? Pamiętasz jeszcze? Jeśli napiszesz gdzieś o tym, daj mi znać – chętnie poczytam.